sobota, 4 stycznia 2014

Dopóki...

Dopóki diabeł tkwi w szczegółach, jego egzystencja nie jest zagrożona.
I co na to Watykan?






piątek, 3 stycznia 2014

Świętujemy!

Polka Statystyczna znana bywa w kręgach z powodu swych ciągot do świętowania byle czego, robienia okazji z bezokazji i obchodzenia jubli bez chronologii i większego sensu.

Ale dziś jest sens, a i kalendarz zobowiązuje. 3 stycznia bowiem obchodzimy Święto
Powstania Ludowego w Burkina Faso.

I co prawda SP nie bardzo wie, z czym to się wiąże, ani nawet w przybliżeniu (zanim nie spojrzała w Google maps) nie bardzo potrafiła umiejscowić owo Faso, ale ciacho na to konto z koleżankami zjadła. I herbatę z kardamonem  wypiła.

A nawet odświętny towar do sklepu skleciła wieczorkiem...

No to prost!








poniedziałek, 30 grudnia 2013

Sercowe tematy

- Mamo, otocz mnie... opieką - zawisło między nami przy przedświątecznym deficycie czasu i uczuć.








poniedziałek, 23 grudnia 2013

piątek, 13 grudnia 2013

Prompt

Na siłę odreagowuję to, że jakoś ciągle mi zimno.
Sama nie wiem, czy taka ucieczka to dobra metoda.
Bo może lepszy byłby Oliśki
suchy 
termofor.



















poniedziałek, 2 grudnia 2013

...

Są rzeczy, które nigdy się nie zmienią. 
Nie w naszym przypadku. 
I dobrze.
Bo to pozwala się trzymać w pionie. 
Nawet gdy w pionie oznacza
POD UKOSEM!



czwartek, 12 września 2013

Przy owijaniu kanapki w sreberka...

- Olu, gdzie masz resztę pieniędzy z wczorajszych zakupów? Miałaś kupić zeszyt i powinno Ci zostać jeszcze trzy zeta?
- Kupiłam sobie dwa batoniki.
- Ale umowa była inna?!
- No właśnie zastanawiałam się o co będziesz bardziej wściekła: czy o to, że sobie kupię dwa batoniki i nie przyniosę ci reszty, czy jeśli zwieję z dwóch lekcji i przyjdę do domu po śniadanie, którego zapomniałam. 

Polityk mi rośnie, jak nic...


poniedziałek, 9 września 2013

Zapytaj lekarza lub farmaceutę

SP rozmawia z farmaceutą:

SP: Potrzebuję coś na przeziębienie dla osiemnastolatka. Coś co poważnie się nazywa, tak że on uwierzy, że działa. Coś, co profesjonalnie wygląda i nie zrujnuje mi portfela.
F: A bardzo chory jest?
SP: Obłożnie.
F: A gorączkę ma?
SP: Jak znam życie to chyba nawet z 37 st.C.  W każdym razie trzeba zaciemniać okna i chodzić na palcach.
F: Uch. Taka gorączka to może nawet zabić.
SP: Żeby tylko! To przypadek terminalny przecież...
F: Proponuję XXX za 24 zł
SP: Ooo żesz...  Aż tak chory pewnie nie jest.
F: W takim razie za 11 sprzedam obietnicę, że będzie dobrze. W saszetkach!
SP: Poważnie się nazywa?
F: Ma dwuczłonową, łacińską nazwę.
SP: Jezzzuuuu... Biorę.

Skończyło się jak zwykle na paracetamolu. Z tym, że w saszetkach.
Bo poważniej wygląda!
Już samo spoglądanie na opakowanie stawia na nogi.

A PS i tak zachwycony nie był, bo smakuje podle.
No ja bardzo przepraszam, toż to lekarstwo jest. Ma leczyć, a nie smakować!

środa, 4 września 2013

By the way



Kolano wokół rany z czarnego robi się już wyraźnie fioletowe. No nareszcie!  Bo podczas porządków w szafie znalazłam zapomnianą, śliczną fioletową sukienkę. Teraz do tych siniaków pasuje idealnie.

Rana do wesela się zagoi.
Do wesela Madlen. To jeszcze miesiąc...

Madlen mówi, że iść na wesele z warkoczem do pasa mi raczej nie wypada. Podobno nie ten wiek.
Trzeba będzie ciąć. Ciężka decyzja, gdy ma się mózg przyrośnięty do włosów.
Jednak mam być świadkiem na tym ślubie, więc trzeba się będzie reprezentować dostojnie. Nie tak jak zwykle.

Ale póki co, siąpi  z nieba. Mam podkręcanie włosów za free.
Ma się te względy u Pana B.