poniedziałek, 15 lipca 2013
poniedziałek, 8 lipca 2013
I dlatego lubię mówić z tobą*
Polka Statystyczna narzekała na brak kondycji, to teraz kondycję ma jak dzwon. Jeździ codziennie po 30 km. No, może za wyjątkiem tych dni, gdy leje, albo gdy... no wiecie. Poza tym zawsze.
W ubiegłą niedzielę podobnie, z tym że gdy już Polka miała zawrócić w stronę domu, stwierdziła, że w zasadzie to ona zmęczona jeszcze nie jest, a w niedzielę nic ją do domu nie goni. A że Polka znana jest z błyskawicznych i nie do końca przemyślanych decyzji, zmieniła kierunek jazdy i pchnęła brykę w kierunku na Krzyżową.
Ba! Jeszcze żeby ciało chciało nadążyć za myślą szybką jak błyskawica. A tu doopa!
Po czterdziestu km ciało powiedziało: "dość" i trzeba było choć na chwilę zalec na najbardziej reprezentacyjnym trawniku w tej części województwa.
Leży więc Polka na trawie. Medytuje. (Obok niej rower - też leży. Nie medytuje. Bo to rower jest tylko przecież.)
I skoro poczuła już Polka, że ma tyle punktów stycznych z Matką Ziemią, to sobie z nią pogadać od serca zechciała:
- Mam dla Ciebie propozycję: ja Ci oddam swoje zmęczenie za free, a Ty mi dasz energię. Pójdziesz na taką wymianę?
Ale Ziemia nie odpowiedziała nic, czym dała do zrozumienia Polce, gdzie tak naprawdę ma jej propozycję bilateralnych kontaktów handlowych. Za to usłyszała SP ciche kroki - tak ciche, jak tylko mogą być czyjeś kroki na trawie. Z powodu tej niepozorności nie chciało się nawet SP oczu otworzyć, żeby spojrzeć, kto to tak nadchodzi cichaczem. Namacała tylko dłonią rowerowe koło, aby sprawdzić, czy nikt jej jeszcze bolida nie podiwanił.
- Posuniesz się? - usłyszała nagle Polka.
Zlustrowała szybko 10-hektarowy trawnik**, na którego środeczku się uwaliła chwilę temu w celach odpoczynkowych. Trawnik dalej jednak pusty się wydawał, jakim go chwilę wcześniej zastała SP. Potem zlustrowała kierunek, z którego nadchodził głos ów.
- Ok, posunę - odpowiedziała SP i przesunęła swój umęczony tyłek o pół metra na prawo, aby zrobić miejsce... trzem rowerzystkom.
Już wiedziała, że po takiej zaczepce będzie miała o czym z rowerzystkami rozmawiać.
Gadały 3 godziny. Bez przerwy!
_____________________
* Szybki quiz: Kto tak zaśpiewał?
A że jest późno i wszyscy są zmęczeni, no i żeby nikt nie miał ochoty upominać się o nagrodę, odpowiem od razu.
** A trawnik w Krzyżowej wygląda tak. I swym rozmiarem robi wrażenie. Naprawdę :)
W ubiegłą niedzielę podobnie, z tym że gdy już Polka miała zawrócić w stronę domu, stwierdziła, że w zasadzie to ona zmęczona jeszcze nie jest, a w niedzielę nic ją do domu nie goni. A że Polka znana jest z błyskawicznych i nie do końca przemyślanych decyzji, zmieniła kierunek jazdy i pchnęła brykę w kierunku na Krzyżową.
Ba! Jeszcze żeby ciało chciało nadążyć za myślą szybką jak błyskawica. A tu doopa!
Po czterdziestu km ciało powiedziało: "dość" i trzeba było choć na chwilę zalec na najbardziej reprezentacyjnym trawniku w tej części województwa.
Leży więc Polka na trawie. Medytuje. (Obok niej rower - też leży. Nie medytuje. Bo to rower jest tylko przecież.)
I skoro poczuła już Polka, że ma tyle punktów stycznych z Matką Ziemią, to sobie z nią pogadać od serca zechciała:
- Mam dla Ciebie propozycję: ja Ci oddam swoje zmęczenie za free, a Ty mi dasz energię. Pójdziesz na taką wymianę?
Ale Ziemia nie odpowiedziała nic, czym dała do zrozumienia Polce, gdzie tak naprawdę ma jej propozycję bilateralnych kontaktów handlowych. Za to usłyszała SP ciche kroki - tak ciche, jak tylko mogą być czyjeś kroki na trawie. Z powodu tej niepozorności nie chciało się nawet SP oczu otworzyć, żeby spojrzeć, kto to tak nadchodzi cichaczem. Namacała tylko dłonią rowerowe koło, aby sprawdzić, czy nikt jej jeszcze bolida nie podiwanił.
- Posuniesz się? - usłyszała nagle Polka.
Zlustrowała szybko 10-hektarowy trawnik**, na którego środeczku się uwaliła chwilę temu w celach odpoczynkowych. Trawnik dalej jednak pusty się wydawał, jakim go chwilę wcześniej zastała SP. Potem zlustrowała kierunek, z którego nadchodził głos ów.
- Ok, posunę - odpowiedziała SP i przesunęła swój umęczony tyłek o pół metra na prawo, aby zrobić miejsce... trzem rowerzystkom.
Już wiedziała, że po takiej zaczepce będzie miała o czym z rowerzystkami rozmawiać.
Gadały 3 godziny. Bez przerwy!
_____________________
* Szybki quiz: Kto tak zaśpiewał?
A że jest późno i wszyscy są zmęczeni, no i żeby nikt nie miał ochoty upominać się o nagrodę, odpowiem od razu.
** A trawnik w Krzyżowej wygląda tak. I swym rozmiarem robi wrażenie. Naprawdę :)
sobota, 6 lipca 2013
Potrzebny facet do łóżka!
Najlepiej teraz!
Już!
Zaraz!
Natychmiast!
Żeby to łóżko naprawił, nie żeby w nim spał!
Wszystkim rozczarowanym, że będzie tu od razu jakaś sensacyjka, mówię "sory-very", ale na Waszych zawiedzionych uczuciach mi nie zależy. W końcu nie znamy się aż tak...
Faktem jest, że rozwalające się łóżka to jakieś moje życiowe fatum.
W starym mieszkaniu miałam takowe. W nowym rozwala się już drugie. A mieszkam tu dopiero trzeci rok. Aż strach pomyśleć, jakie rozmiary przybierze to paranormalne zjawisko za lat kilka.
A najbardziej przerażające jest to, że koszmar zaczyna eskalować, bo ten obecny mebel jest przecież nowy, dopiero co kupiony. I to bynajmniej nie przez osobę, która mogłaby chcieć dla mnie w życiu źle.
Wysnuwam więc wniosek, że marzenia o bezpiecznej przystani czyli spanie w wygodnym łożu nie jest czynnością dedykowaną mnie. Kupię sobie więc karimatę. Wszak karimata ma to do siebie, że składa się z małej ilości elementów, które mogą ulec demontażowi. Zasadniczo składa się najwyżej z jednego elementu. A jeden element trudno rozmontować, jak by na to nie patrzeć...
Choć przy zdolnościach moich...
Ale nie zapeszajmy jednak.
I niech znajdzie się ktoś taki odważny, kto podważy tę logikę, podczas gdy ja po raz kolejny poległam na ziemi z hukiem w sobotnią noc!
Tytułem uzupełnienia niniejszej notki dodam, że sobotnia noc nie jest tu żadną regułą, ale współgranie huku z podłogą - i owszem...
Już!
Zaraz!
Natychmiast!
Żeby to łóżko naprawił, nie żeby w nim spał!
Wszystkim rozczarowanym, że będzie tu od razu jakaś sensacyjka, mówię "sory-very", ale na Waszych zawiedzionych uczuciach mi nie zależy. W końcu nie znamy się aż tak...
Faktem jest, że rozwalające się łóżka to jakieś moje życiowe fatum.
W starym mieszkaniu miałam takowe. W nowym rozwala się już drugie. A mieszkam tu dopiero trzeci rok. Aż strach pomyśleć, jakie rozmiary przybierze to paranormalne zjawisko za lat kilka.
A najbardziej przerażające jest to, że koszmar zaczyna eskalować, bo ten obecny mebel jest przecież nowy, dopiero co kupiony. I to bynajmniej nie przez osobę, która mogłaby chcieć dla mnie w życiu źle.
Wysnuwam więc wniosek, że marzenia o bezpiecznej przystani czyli spanie w wygodnym łożu nie jest czynnością dedykowaną mnie. Kupię sobie więc karimatę. Wszak karimata ma to do siebie, że składa się z małej ilości elementów, które mogą ulec demontażowi. Zasadniczo składa się najwyżej z jednego elementu. A jeden element trudno rozmontować, jak by na to nie patrzeć...
Choć przy zdolnościach moich...
Ale nie zapeszajmy jednak.
I niech znajdzie się ktoś taki odważny, kto podważy tę logikę, podczas gdy ja po raz kolejny poległam na ziemi z hukiem w sobotnią noc!
Tytułem uzupełnienia niniejszej notki dodam, że sobotnia noc nie jest tu żadną regułą, ale współgranie huku z podłogą - i owszem...
piątek, 5 lipca 2013
poniedziałek, 1 lipca 2013
Poezja domorosła
Ty byś pewnie wolał i odpalił race
by facetem była, w dodatku pajacem
Popisywałbyś się nawet i hokejem
gdyby można było JĄ tu nazwać gejem
Bardziej byś Ty zechciał i odśpiewał pieśni
gdyby mogła w sobie jędzę ucieleśnić
Twoja wyobraźnia już fikołki robi
jeśli JEJ twarzyczkę zmarszczka przyozdobi
Zeza jej dorabiasz oraz bure wąsy
które by skutecznie zasłaniały pąsy
JEJ intelekt spłycić także Ci się zdarza
Mądrość JEJ głupotę mężczyzny obnaża
by choć gruba była, albo worek kości
Ty byś przy tym wcale nie odczuwał złości
albo żeby chociaż nogi miała krzywe
pomyślałbyś o NIEJ: "Ooo, all inclusive".
Ale Ty, choć szukasz w NIEJ tu jakiejś wady
serce Ci odmawia udzielenia rady
rozum jeszcze broni honoru rubieży
i ostrzega ciało: "to będzie w barterze:
ona da Ci chwile rozkoszy niebiańskiej
a Ty potem będziesz tkwił na męce pańskiej
oddasz JEJ bez słowa wszystko co masz cenne
w zamian za dwa gesty albo słowa piękne"
bo dziewczyna bywa dla mężczyzny zgubna
to kobieca norma, że jest samolubna
wnet zabierze wszystko, Cię zostawi z niczym
nic Ci nie pomoże dorobek prawniczy
za głupotę marną oraz brak rozwagi
po kres życia biedny będziesz oraz nagi
wciąż nadzieją żyjesz; myślisz: "wydobrzeję
jeśli tylko ONA się okaże gejem!"
________________
Uprzedzając ewentualne pytania - rymy MOJE w odpowiedzi na rymy CZYJEŚ. Tylko że rymów CZYICHŚ bez JEGO pozwolenia publikować mi nie wolno - chyba!
by facetem była, w dodatku pajacem
Popisywałbyś się nawet i hokejem
gdyby można było JĄ tu nazwać gejem
Bardziej byś Ty zechciał i odśpiewał pieśni
gdyby mogła w sobie jędzę ucieleśnić
Twoja wyobraźnia już fikołki robi
jeśli JEJ twarzyczkę zmarszczka przyozdobi
Zeza jej dorabiasz oraz bure wąsy
które by skutecznie zasłaniały pąsy
JEJ intelekt spłycić także Ci się zdarza
Mądrość JEJ głupotę mężczyzny obnaża
by choć gruba była, albo worek kości
Ty byś przy tym wcale nie odczuwał złości
albo żeby chociaż nogi miała krzywe
pomyślałbyś o NIEJ: "Ooo, all inclusive".
Ale Ty, choć szukasz w NIEJ tu jakiejś wady
serce Ci odmawia udzielenia rady
rozum jeszcze broni honoru rubieży
i ostrzega ciało: "to będzie w barterze:
ona da Ci chwile rozkoszy niebiańskiej
a Ty potem będziesz tkwił na męce pańskiej
oddasz JEJ bez słowa wszystko co masz cenne
w zamian za dwa gesty albo słowa piękne"
bo dziewczyna bywa dla mężczyzny zgubna
to kobieca norma, że jest samolubna
wnet zabierze wszystko, Cię zostawi z niczym
nic Ci nie pomoże dorobek prawniczy
za głupotę marną oraz brak rozwagi
po kres życia biedny będziesz oraz nagi
wciąż nadzieją żyjesz; myślisz: "wydobrzeję
jeśli tylko ONA się okaże gejem!"
________________
Uprzedzając ewentualne pytania - rymy MOJE w odpowiedzi na rymy CZYJEŚ. Tylko że rymów CZYICHŚ bez JEGO pozwolenia publikować mi nie wolno - chyba!
sobota, 29 czerwca 2013
Skaranie boskie z tą Polką
- Ok, spotkam się z tobą. Ale nie będziesz się chciał od razu całować ani nic z tych rzeczy? Bo wieszszszsz, faceci to tylko o jednym...
- Nie, skądże znowu?!!!! Przysięgam na wszystkie świętości!
- No to szkoda :)
- Nie, skądże znowu?!!!! Przysięgam na wszystkie świętości!
- No to szkoda :)
wtorek, 25 czerwca 2013
Cząstki elementarne
W sesji udział wzięły:
różowe trampki - moje
rower - bo rower to jest świat
pozostałe akcesoria - należące do artysty
podwórko - świdnickie, moich przyjaciół. Mam nadzieję, że te kolory zostaną po wsze czasy.
poniedziałek, 24 czerwca 2013
Jego elokwencja a moja erudycja?
Wiem, nie powinnam tego cytować, ale ja po prostu nie mogę się powstrzymać, gdy On mi pisze tak:
"O markach samochodów wiem tyle, co ty, oczywiście z przyrodzoną percepcyjną
redukcją wariantów chromatycznych. Chociaż pewnie tak jak ty rozróżniam też
samochody zatankowane od niezatankowanych, oraz takie, które jeszcze jeżdżą, od
takich, które już nigdy nie ruszą. Przy czym to ostatnie rozróżnienie jest
zwykle a posteriori, a prawie nigdy a priori."
Łączę wyrazy szacunku
Wisława Szymborska
"O markach samochodów wiem tyle, co ty, oczywiście z przyrodzoną percepcyjną
redukcją wariantów chromatycznych. Chociaż pewnie tak jak ty rozróżniam też
samochody zatankowane od niezatankowanych, oraz takie, które jeszcze jeżdżą, od
takich, które już nigdy nie ruszą. Przy czym to ostatnie rozróżnienie jest
zwykle a posteriori, a prawie nigdy a priori."
I co ja mam odpowiedzieć na takie COŚ, jak ja tego nie rozumiem? K..wa!
Zauważam tylko, że interpunkcja bez zarzutu.
Zauważam tylko, że interpunkcja bez zarzutu.
Ale to jeszcze nic, bo potem było tylko gorzej:
"Natomiast z herbat w górskich schroniskach najbardziej smakuje mi ta, którą
wypijam tuż po tym, jak się rozmyślę tuż przed tym, zanim wyjdę z domu."
O materdyjo!!! Bardziej skomplikować się nie dało? Hę?
Lubi tę herbatę w końcu, czy dzie-tam? Bo to przecież może kiedyś zaważyć na dalszej znajomości. I będzie potem mi wypominał, że przecież mówił, tylko że może ja nie słuchałam nazbyt uważnie. Wietrzę więc w tym jakiś podstęp. Nie wiem, czy słusznie.
Lubi tę herbatę w końcu, czy dzie-tam? Bo to przecież może kiedyś zaważyć na dalszej znajomości. I będzie potem mi wypominał, że przecież mówił, tylko że może ja nie słuchałam nazbyt uważnie. Wietrzę więc w tym jakiś podstęp. Nie wiem, czy słusznie.
Po co mi taki stres?!
Chyba mu jednak powiem, że nie mam czasu w tym tygodniu, bo się umówiłam z kosmetyczką i że zgubiłam słownik wyrazów obcych, tylko nie wiem, jak byłoby bardziej przekonująco:
Chyba mu jednak powiem, że nie mam czasu w tym tygodniu, bo się umówiłam z kosmetyczką i że zgubiłam słownik wyrazów obcych, tylko nie wiem, jak byłoby bardziej przekonująco:
czy że się umówiłam z kosmetyczką zaraz po tym jak zgubiłam słownik, czy też może tuż przed, bo to może stanowić różnicę, której ja być może jeszcze w tym momencie nie bardzo pojmuję, ale gdy rozpatrzę wszystkie za i przeciw, mając również na uwadze ewentualne prawdopodobne, choć mało wiarygodne na razie przy założeniach początkowych i równocześnie niekonieczne przecież dla sensowności całej tej sytuacji wnioski a posteriori lub a priori i nie przesądzające przecież w każdym razie o skuteczności takiego a nie innego postępowania czy też rozumowania - jak kto woli!
No więc co mu odpowiedzieć, bo puścić kantem szkoda byłoby choć bez jednej kawy? Przecież to być może wartościowy człowiek jest poza tym wszystkim, że gadamy w różnych językach.
Jakieś propozycje? Tylko takie, wiecie, żebym to zrozumiała i zapamiętała...
Max pięć słów, w tym żadnego na "k" ani na "p", choć te cisną mi się w pierwszej kolejności.
To tymczasem, borem lasem, idę sobie poprzeklinać do wanny. Jak człowiek!
Łączę wyrazy szacunku
Wisława Szymborska
niedziela, 23 czerwca 2013
Faceta niemowy potrzeba statystycznej Polce
A on mówi do SP:
- Ja też rozróżniam kolory. Zwłaszcza czerwony!
No to SP się pyta:
- Ale który czerwony: burgund, tycjan, cynobrowy, koralowy, marchewkowy, sygnalizacyjny, bordowy? Bo nie wiem...
Na to on:
- Hmm. Mężczyźni postrzegają kolory jako klasy abstrakcji. Drobne różnice w odcieniach są zauważalne, ale dla istoty koloru drugorzędne. Męski podział na kolory jest równie syntetyczny, jak podział świata na Dobro i Zło... z tym, że kolory są trzy. Plus metalik oczywiście.
Co z kolei aż prosiło się, aby Polka zripostowała:
- Twój podział na kolory mnie przekonuje, bo to jest podobnie jak z moją systematyką samochodów. Są ciężarowe, osobowe i autobusy. W obrębie tych klas są jeszcze odmiany: czerwona osobówka, srebrna osobówka i osobówka mojego taty*. Dla mnie to osobne marki.
Jak tak dalej pójdzie, Polka Statystyczna wszystkie swoje randki przegada o rzeczach, na których się kompletnie nie zna i na tematy, które jej kompletnie wiszą i powiewają. A jak już wszystko dokładnie obgada, zacznie się całować ... w następnej dziesięciolatce. Paranoja jakaś!
_______
* W tę ostatnią markę wliczają się wszystkie czarne kombiaki z takim srebrnym CZYMŚ. Na wszelki wypadek macham z daleka do każdego wozu spełniającego powyższe warunki, ażeby się tata nie obraził, że go nie zauważam, czy coś.
- Ja też rozróżniam kolory. Zwłaszcza czerwony!
No to SP się pyta:
- Ale który czerwony: burgund, tycjan, cynobrowy, koralowy, marchewkowy, sygnalizacyjny, bordowy? Bo nie wiem...
Na to on:
- Hmm. Mężczyźni postrzegają kolory jako klasy abstrakcji. Drobne różnice w odcieniach są zauważalne, ale dla istoty koloru drugorzędne. Męski podział na kolory jest równie syntetyczny, jak podział świata na Dobro i Zło... z tym, że kolory są trzy. Plus metalik oczywiście.
Co z kolei aż prosiło się, aby Polka zripostowała:
- Twój podział na kolory mnie przekonuje, bo to jest podobnie jak z moją systematyką samochodów. Są ciężarowe, osobowe i autobusy. W obrębie tych klas są jeszcze odmiany: czerwona osobówka, srebrna osobówka i osobówka mojego taty*. Dla mnie to osobne marki.
Jak tak dalej pójdzie, Polka Statystyczna wszystkie swoje randki przegada o rzeczach, na których się kompletnie nie zna i na tematy, które jej kompletnie wiszą i powiewają. A jak już wszystko dokładnie obgada, zacznie się całować ... w następnej dziesięciolatce. Paranoja jakaś!
_______
* W tę ostatnią markę wliczają się wszystkie czarne kombiaki z takim srebrnym CZYMŚ. Na wszelki wypadek macham z daleka do każdego wozu spełniającego powyższe warunki, ażeby się tata nie obraził, że go nie zauważam, czy coś.
Subskrybuj:
Posty (Atom)